Powoli robiło się ciemno. Co ja pieprzę?! Już od przeszło 20 minut było ciemno jak w dupie. A przyznaję, że Justin w tym kapturze po ciemku i z podkowami pod oczkami wyglądał strasznie. Jakby chciał mnie zabić co najmniej.
- Nie możesz nic widzieć w moich oczach, bo jest ciemno.
- To co, że jest ciemno? Ja to wyczuwam w powietrzu. Wiem, że się teraz boisz. Nie wiesz co zrobię.
„Boże, ja chcę do domu!” – pomyślałam.
- Chcesz do domu? – przybliżył swoją twarz do mojej szyi i zachowywał się trochę jakby sprawdzał w ten sposób kim ja jestem, co myślę i co robię.. Poczułam się jakby miał nade mną kontrolę.
- Justin, przestań! – krzyknęłam. A on to zignorował i dalej kontynuował.
- Boisz się mnie. Myślisz, że ci coś zrobię.
Zaczął się do mnie przybliżać coraz bardziej, a ja się odsuwałam do tyłu. Upuściłam gdzieś moje okulary przeciwsłoneczne i torbę. On przysuwał się coraz bardziej, ja odsuwałam się coraz dalej. W końcu trafiłam na skałę i nie mogłam już nigdzie się schować ani uciec. Położył ręce na tej skale na wysokości mojej głowy, oparł się o moje ciało swoim ciałem i tak przede mną stał, patrząc mi się w oczy. Jego wzrok wydawał się przy świetle księżyca jakby był jakiś magiczny, nie no może nie magiczny, ale bardziej jakby ze Zmierzchu wyszedł. Bałam się coraz bardziej. Nie wiem czemu, ale złapałam za jego kaptur i mu go zdjęłam. On się zaśmiał i przybliżył jeszcze bardziej do mnie, tak, że stykaliśmy się genitaliami. Nie odrywał wzroku od moich oczu. Ja od jego też nie.
- Co ty chcesz ze mną zro.. – zaczęłam, ale przerwał mi sowimi ustami. Zaczął mnie namiętnie i brutalnie całować. Nie mogłam się wyrwać z jego objęć. Ale dałam mu za wygraną, bo w gruncie rzeczy chciałam tego jak cholera. Pociągał mnie, można by rzec, że ‘czułam do niego pociąg’.
- Baby, you are so damn sexyyy.. – szepnął mi do ucha zmysłowym głosem, na chwilę odrywając się od moich ust. Chciałam go strasznie, ale na samą myśl o tym co mi zrobił Ashton po prostu nie mogłam. Nie mogłam całować Justina. Mimo, że pragnęłam tego jak cholera.
Wyrwałam mu się gwałtownie z objęć i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie zdezorientowany. Odwróciłam się i zaczęłam biec. Biegłam jak najszybciej do hotelu, wzięłam mój kluczyk i pobiegłam po schodach na górę. Po drodze kopnęłam zła drzwi Justina i stanęłam przed swoimi drzwiami. Nie mogłam znaleźć, który klucz był od apartamentu, ręce mi się trzęsły jak galaretka. Sama nie wiem co wtedy czułam. Szybko się rzuciłam na łóżko i zaczęłam płakać w poduszkę jak nastolatka, którą właśnie rzucił chłopak. Dziwne. Ale nigdy nie mówiłam, że jestem normalna. Bałam się. Czego? Hmm.. Życie ciągle mi stawia jakieś pytania, na które nie znam odpowiedzi. Moje życie to zagadka. Podczas tego płaczu zasnęłam, a gdy się rano obudziłam szybko się umyłam. Ubrałam się jakoś w miarę i usłyszałam jakiś hałas, dobiegający z pokoju Justina. Pobiegłam szybko pod jego drzwi i zaczęłam pukać. On krzyczał, że siebie nienawidzi. Zaczęłam walić w jego drzwi pięściami jak szalona wariatka. W końcu mi otworzył. Wparowałam tam na chama i zobaczyłam mega burdel. Łóżko leżało jakoś bokiem, lampa była rozbita, wazon potłuczony leżał pod ścianą. Dywan był mokry od wody z kwiatka, z Biebera ręki sączyła się krew. Nie był to miły widok. Pobiegłam szybko do swojego apartamentu i przyniosłam stamtąd wodę utlenioną i jakiś bandaż.
- Czemu Justin?! Co się dzieje?
- Muszę cierpieć. Ból jest przyjemny. Teraz jestem wolny. Jestem kowalem własnego losu. Chcę umrzeć, bo czuję się niespełniony.. – majaczył.
- Justin, ale czemu? Dlaczego chcesz umrzeć? Nie jesteś wolny. Jesteś niewolnikiem żyletek i cierpienia. Człowieku, ty potrzebujesz psychologa! – krzyknęłam.
- To żyletki są moimi niewolnikami. To ja je trzymam za języki i mogę ich użyć w każdej chwili. Nie potrzebuję psychologa, tylko ciebie – szepnął.
- Mnie? A po co? Do czego ja ci potrzebna? Daj spokój!
- Potrzebuję cię bardziej niż powietrza, którym oddycham. Pragnę cię bardziej niż spełnienia marzeń. Marzę, żebyś była moją magią. Myślę o tobie, bo cię potrzebuję do życia. Kocham cię! I tylko ty możesz mi pomóc. Tylko ty możesz mnie uwolnić od cierpienia, i tylko ty możesz uwolnić Mark’a od jego rodziców.
Jemu naprawdę zależało na tym małym chłopcu. EJ! ALE CHWILA! Czy.. czy on przed chwilą mi wyznał miłość?
- Jakie było 5 zdanie, bo nie dosłyszałam? – spytałam.
- I dobrze. Nie powinnaś o tym wiedzieć.
- Justin! – krzyknęłam, po policzkach znowu spłynęły mi łzy i rzuciłam mu się na szyję. – Słyszałam wszystko!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz